piątek, 13 listopada 2009

Z jesiennej perspektywy

Za oknem szaro, mokro i zimno. Rower stoi i się kurzy, bo ta aura nie nastraja mnie na rowerowe wycieczki, na piesze też nie ma mowy. Mogę sobie powspominać jedynie i tak też czynię :) Na wspominki mi się wzięło już parę dni temu, jak podczas pakowania pudeł przeprowadzkowych przeglądałam stare zdjęcia z gór. Ale na góry teraz nie pora tylko będąc w temacie Gotlandii, pora na parę zdjęć z tej cudnej wyspy.


Skrzynki pocztowe :) Zakochałam się w tych skrzynkach. Chętnie sama bym sobie taką sprawiła przed blokiem.



Mała przystań jachtowa w Nynenshamn, tu spędziliśmy klika ładnych godzin w oczekiwaniu na prom na Gotlandię. Mogliśmy relaksować się na ławeczce, przyglądać się Szwedom na spacerze z psami, czyścić łańcuch małym patyczkiem (tak, to mało ekscytujące zajęcie jednak mi przypadło do gustu) i oglądać zachód słońca, acha a później odganiać się od masy komarów.



Visby



Pierwszy zachód słońca na Gotlandii, zdjęcie zrobione z perspektywy naszego pierwszego obozowiska - ciężko się przyszpila namiot do kamieni.



Gdzieś w drodze nad brzegiem. Takich małych, starych domków rybackich jest bardzo dużo na Gotlandii. Służą one teraz Szwedom za domki letniskowe.



Białe kamienie na Faro.

Wystarczy wspomnień, trzeba zmierzyć się z jesienną polską rzeczywistością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz